Słowa, słowa, słowa

Repertuar, reż. Wojtek Ziemilski, Teatr Polski we Wrocławiu

aAaAaA

fot. Mikołaj Pływacz

Po rozmowach z własną „mikrobiotą” w spektaklu Monolog, Reżyser nie usunął się jednak w cień, bo podczas pracy nad inscenizacją odkrył, że w pierwszym powojennym zespole teatru działała jego babcia, Halina Dzieduszycka. W połowie spektaklu cytaty milkną. Wojtek Ziemilski, ustami aktorek i aktorów, opowiada o sławnej babci.

Repertuar to efekt heroicznej pracy wielu osób. Archiwiści przeszukiwali teatralne archiwa. Aktorki i aktorzy improwizowali. Zespół scrumowy działał bez wytchnienia. Odkąd nowym dyrektorem Teatru Polskiego został dr Michał Zadara, spektakle należy bowiem realizować metodą scrum. O co chodzi?

Scrum jest metodą zarządzania projektami w oparciu o przeniesienie procesu decyzyjnego na poziom operacyjny. Główne decyzje strategiczne podejmują „deweloperzy”, osoby realizujące konkretne zadania i działania w „sprintach”, czyli stałych cyklach. W praktyce teatralnej oznacza to, że aktorki i aktorzy w krótkich cyklach, zwykle tygodniowych, muszą dostarczać kolejne fragmenty produktu, czyli teatralne etiudy. W przypadku Repertuaru ważną rolę odgrywali też archiwiści wyszukujący cytaty.

Repertuar to spis wystawionych dramatów, a zatem zbiór tekstów. Słowa, słowa, słowa, jak mawiał Hamlet. W spektaklu Ziemilskiego dominują zatem słowa, wypowiadane i wyświetlane na konstrukcjach z płyty pilśniowej. Teatr Polski przechodzi wciąż w remont, widownia nie jest dostępna, publiczność musi więc siedzieć na scenie, co zresztą jest dużym walorem całego projektu. Wysokość okna scenicznego w Teatrze Polskim robi wielkie wrażenie.

W Repertuarze czytanie jest równie ważne co słuchanie. Aktorki i aktorzy czytają z tabletów krótkie cytaty z dramatów, a nad każdą cytującą osobą wyświetlane są tytuły i informacje o inscenizacji, czyli kto sztukę napisał, kiedy była premiera i kto reżyserował.

Publiczność trochę słucha i też trochę czyta. Chwilami trudno nadążyć. Krótkie kwestie padają jedna po drugiej, jak wystrzały z karabinu maszynowego, a napisy migają w tempie stroboskopu. Czasem jednak cała ta machina zwalnia i można złapać oddech.

W pierwszej części cytaty zostały podzielone tematycznie. Niekiedy zbitka przypadkowych zdań wywołuje efekt komiczny. Najśmieszniej było podczas „wyznań”. Trzy aktorki i trzech aktorów wyznawali sobie nawzajem miłość słowem „kocham”, cytowanym z różnych dramatów.

Potem wszyscy naraz, ale powoli i z humorem, zaczęli recytować osobiste wyznania reżysera o legendarnej babci. Na scenę dostojnie wkroczył, ubrany na biało, Edwin Petrykat, wielki aktor, który w młodości pracował z Haliną Dzieduszycką. Krótki monolog wybitnego artysty zakłócił performatywne czytanie i przywrócił na scenę sztukę aktorską wielkiego kalibru. Przed zejściem za sceny Petrykat zatrzymał się na chwilę, jakby chciał coś jeszcze powiedzieć… Nie zdążył. Wypoczęta machina performatywna uaktywniła się bowiem z nową energią. Cała szóstka przystąpiła do recytowania w zawrotnym tempie po kolei pierwszych słów wszystkich 632 dramatów wystawionych w Teatrze Polskim. Napisy z informacjami migały jak w dyskotece.

Po tych trudnych chwilach nastąpiło zasłużone wytchnienie. Agata Obłąkowska-Mazurkiewicz podzieliła się własnymi przemyśleniami o teatrze. Monolog był długi i bardzo emocjonalny.

Po spektaklu reżyser podziękował nowemu dyrektorowi Teatru Polskiego za metodę scrum. Dyrektor się nie pojawił, bo podobno był w Ameryce. Na koniec publiczność została zaproszona na słodki poczęstunek. Można się było uraczyć smacznym tiramisu i równie smaczną panna cottą.

Metoda scrum ma pobudzać kreatywność „deweloperów”, czyli w teatrze wszystkich osób współpracujących przy inscenizacji. Ma też zapewnić transparentność całemu procesowi twórczemu. Scrum promuje wartości demokratyczne. W Teatrze Polskim użyto tej metody już dwukrotnie. Na inaugurację swej dyrektury Michał Zadara wystawił dwa teksty prozatorskie Olgi Tokarczuk z tomu Opowiadania bizarne. Były to w zasadzie czytania performatywne wzbogacone o znakomite aktorskie improwizacje.

Repertuar to kolejne czytanie performatywne. Próbując przetrwać potoki słów, zastanawiałem się, czy metodą scrum można wyprodukować porywające przedstawienie teatralne. Czy deweloperzy sami mogą stworzyć arcydzieło? Czy „product owner” i „scrum master” zastąpią nawiedzoną reżyserkę z wizją?

Niedawno na stronie Teatralny.pl Maciej Wojtyszko, znakomity reżyser i dramaturg z wieloletnim doświadczeniem, poddał w wątpliwość funkcjonowanie demokracji w teatrze (O demokracji w teatrze). Tekst warto przeczytać, bo daje do myślenia.

<p class="text-align-right">28-01-2026</p>

Teatr Polski we Wrocławiu

Repertuar

Tekst i reżyseria: Wojtek Ziemilski

Współpraca dramaturgiczna: Sodja Zupanc-Lotker

Muzyka: Paweł Lewicki

Reżyseria światła: Aleksandr Prowaliński

Archiwiści: Joanna Degler, Justyna Kowal, Elżbieta Małecka, Jarosław Minałto

Obsada: Dariusz Bereski, Marek Feliksiak, Katarzyna Janekowicz, Igor Kowalik, Marta Kulas (gościnnie, dublury), Grzegorz Kumorkiewicz (gościnnie, dublury)Agata Obłąkowska-Mazurkiewicz, Edwin Petrykat, Jolanta Zalewska

Premiera: 10 stycznia 2026

Repertuar, reż. Wojtek Ziemliski, Teatr Polski we Wrocławiu

Oglądasz zdjęcie 4 z 5